Star Wars 008-012 – taki duży, taki mały, może Jedi być…

fgdgdfg„Your father’s lightsaber. This is the weapon of a Jedi Knight. Not as clumsy or as random as a blaster. An elegant weapon… for a more civilized age.”

Obi-wan Kenobi – Epizod IV „Nowa Nadzieja”

Bohaterowie w potrzasku!  Luke Skywalker, w swojej młodzieńczej naiwności, stara się znaleźć sposób na poznanie ścieżek Jedi w dość nietypowy sposób. Przybywa na Nar Shaddaa, by tam znaleźć transport na Corusant, do ruin dawnej Świątyni Jedi. Jednak lokalni przemytnicy, łowcy nagród i złodzieje mają wobec niego inne plany…
W międzyczasie Han Solo trafił do niebezpiecznego trójkąta miłosnego, pomiędzy swoją domniemaną żonę i księżniczkę Leię. Temperamentu całej sytuacji dodaje fakt, iż całe trio jest ścigane przez Imperium, które ma zamiar brutalnie wtrącić się w sam środek miłosnych rozważań. Do tego duet C-3PO i Chewbacca wyruszają na własną misję, która zakończy się spotkaniem starego znajomego…

Okładka 3 Okładka 2 Okładka 1

Ostatnio oglądałem (po raz już nie wiadomo który) „Nową Nadzieję”, czyli absolutną podstawę świata Star Wars. I po raz kolejny uderzyła mnie w twarz pewna myśl: fabuła tego filmu jest niesamowicie prosta. Mamy do czynienia bowiem z prostymi i ogranymi już od dawna motywami, które niczym specjalnie oryginalnym się nie wyróżniają. Co więc sprawia, że film ten jest tak wyjątkowy? Ano właśnie ta „gwiezdna” otoczka. Obce planety i rasy, niesamowite postacie, futurystyczne bronie oraz kosmiczne statki niemal na wyciągnięcie ręki. To właśnie ta niezwykła mieszanka, sprawiła, iż tak bardzo wszyscy kochamy ten film. I jakimś magicznym sposobem, aczkolwiek nie bez drobnych błędów i nietrafionych pomysłów, twórcom serii „Star Wars” udało się odtworzyć ten niesamowity klimat pierwotnego filmu.

han do dengrara

Dostajemy bowiem kilka prostych wątków: Luke, który nadal zachowuje się jak wiejski chłopak i po raz kolejny przekonuje się, że daleko mu do bycia Jedi. Han, Leia i Sana, czyli miłosny trójkąt, który pełen jest nie tylko zabawnych potyczek słownych, lecz również momentów nieco bardziej poważnych  i nostalgicznych. Nawet pojawienie się Dengara, który walczy z Chewbacką na dachach budynków Nar Shaddaa i dramatyczne pojawienie się Hana Solo wspaniale komponuje się z całością. Po prostu wszystko jest na swoim miejscu: postacie, dialogi, zwroty akcji. Lecz jak wiadomo, nie było by fanów Star Wars, gdyby nie odrobina narzekania. A akurat tutaj autorzy podstawiają nam pod nos przynętę, której ciężko jest się nie oprzeć. Spójrzcie sami:

hutt

Tak, dobrze widzicie. Hutt na mechanicznych nogach, który ma kaloryfer lepszy niż wszyscy aktorzy Hollywood razem wzięci i nosi naszyjnik z mieczy świetlnych. Mr T z „Drużyna A” otrzymał właśnie swój gwiezdnowojenny odpowiednik. Nasz tajemniczy wielki ślimak okazuje się być wielkim kolekcjonerem pamiątek po Jedi oraz organizatorem walk gladiatorów na swojej arenie. Nic więc dziwnego, że młody chłopak z mieczem świetlnym wpada mu szybko w oko. Przy okazji ich spotkania mamy kolejne odniesienie do Starego Kanonu. W jednym z holocronów Jedi widzimy rycerza, który wspomina o rozłamie w Zakonie, nazywanym Drugą Schizmą. Szczegół mało znany, aczkolwiek mogący wywołać uśmiech na twarzach niektórych, co bardziej zagorzałych, fanów.

holocrony

I choć na pierwszy rzut oka wątek hutta – miłośnika Jedi, może być nieco dziwny, lub po prostu głupi, po dokładniejszym zapoznaniu się z nim, można dostrzec jedną zależność: poznając go, czytelnik po prostu dobrze się bawi. I takie wrażenie sprawia cały komiks, który jest lekką i przyjemną lekturą, która nie męczy ani swoją prostotą, ani zbyt dużymi uproszczeniami. A na deser dostajemy pomysł mocno absurdalny, aczkolwiek w mojej opinii genialny. Żałuję tylko, że nie dostaliśmy więcej Chewbacci walczącego dwoma mieczami świetlnymi.

trio

Jeśli chodzi o oprawę graficzną, od razu widać zmianę rysownika, która w moim odczuciu jest bardzo na plus. Przyjemna kreska, która idealnie oddaje humor i powagę poszczególnych kadrów, oraz dobór kolorów sprawiają, że każdą kolejną stronę czytamy z olbrzymią przyjemnością. Można powiedzieć, iż całkowite przeciwieństwo coraz brzydszej serii „Darth Vader”. Ale o tym dokładnie w następnej recenzji.

dengar

Niezbadane są ścieżki Mocy. I jak na razie, również ścieżki, którymi kroczą umysły twórców serii „Star Wars”. Mogę Was jednak zapewnić, iż jest to droga jak najbardziej dobra. Miejmy nadzieję, że z każdym krokiem dostawać będziemy kolejne przygody, które pochłoną nas bez reszty i pozwolą poczuć magię „starych, dobrych” Gwiezdnych Wojen.

Ocena ostateczna: 8/10

P.S: Do wszystkich narzekających na „złego” Disney’a, który niszczy Star Wars: Sana Solo nie jest żoną Hana. To już oficjalne. Nie wierzycie? Przekonajcie się sami, czytając komiks :P

Komisarz Sev

Komisarz Sev

1/3 prezesa WFGW, pasjonat historii i militariów oraz wszelako pojętej fantastyki i sci-fi.
Komisarz Sev

Latest posts by Komisarz Sev (see all)

Loading Facebook Comments ...

You must fill in your Disqus "shortname" in the Comments Evolved plugin options.