Recenzja „Star Wars: Tarkin”

fgdgdfgGdy w nowym kanonie zaczęły pojawiać się książki tylko kwestią czasu było pojawienie się na polskim rynku ich tłumaczeń. Podjęło się tego wydawnictwo Uroboros należące do Grupy Wydawniczej Foksal. Pierwszą książką jaką wydali po polsku jest „Star Wars: Tarkin” Jamesa Luceno. Ciekawi Was jak prezentuje się historia opisana w książce? Czytajcie dalej…

Na początek odrobina informacji technicznych:
Tytuł: Star Wars Tarkin
Autor: James Luceno
Liczba stron: 336
Okładka: miękka ze skrzydełkami

Wielkiego Moffa Wilhuffa Tarkina pamiętamy z „Nowej Nadziei” jako wysokiego, wychudzonego mężczyznę o  ostrych rysach twarzy. Czytając książkę Luceno mamy jego obraz przed oczami cały czas.

Akcja rozgrywa się 5 lat po wydarzeniach pokazanych nam w „Zemście Sithów”. Tarkin nadzoruje budowę Gwiazdy Śmierci, gdy nagle zostaje wezwany na Coruscant gdzie Imperator wyznacza go do wspólnej misji z Darthem Vaderem. Wszystko po to żeby dwaj najważniejsi poplecznicy Imperatora nauczyli się współpracować…

DarthVaderwithTarkin-ANH

Według mnie ta książka wcale nie jest o tym :) To główny wątek, główna historia, która musiała (?) powstać aby autor mógł nam przybliżyć okres dorastania i dochodzenia Tarkina do pozycji, którą osiągnął. W jaki sposób kształtował się jego charakter, jakie próby musiał przejść. Opisuje jego rodzinną planetę, relację z rodzicami i dalszą rodziną. To fantastyczne fragmenty, które sprawią, że oglądając ponownie „Nową Nadzieję” spojrzycie inaczej na tego wielkiego wodza.

Tarkin - przód okładki

Główny wątek, w porównaniu z wspomnianymi dygresjami, jest wręcz nieciekawy, a do dalszej lektury popycha chęć poznania kolejnych tajemnic z przeszłości Wielkiego Moffa. Trzeba jednak przyznać, że przedstawiony w nim (głównym wątku) rozwój znajomości Dartha Vadera z Tarkinem jest interesujący. Ich próby rywalizowania ze sobą, udowodnienia, który jest lepszy, dodają rumieńców historii o próbie schwytania buntowników.

Tarkin - tył okładki

Kilka słów należy się także samemu wydaniu książki. Okładka jest klimatycznie namalowana (szczególnie spójrzcie na tylną stronę :)). Początek każdego rozdziału oznaczony jest symbolem Imperium, co również bardzo przypadło mi do gustu. Odpowiedniej wielkości czcionka i interlinia sprawiają że książkę czyta się wygodnie i przyjemnie. Do estetyki i sposobu wydania nie mam zastrzeżeń.

Czy warto? Myślę, że tak. Willhuff Tarkin jest na tyle charakterystyczną postacią, że warto poświęcić czas aby poznać go trochę lepiej.

Ogólna ocena: 7/10

Zannah

Zannah

1/2 Prezesa Wrocławskiego Fanklubu Gwiezdnych Wojen.
Miłośniczka gotowania i smakowania potraw.
Kinomaniaczka.
Zannah
Loading Facebook Comments ...

You must fill in your Disqus "shortname" in the Comments Evolved plugin options.