„Kanan – The Last Padawan” 001-003, czyli trudne dobrego początki.

     Rozkaz 66 był punktem krytycznym całego uniwersum Star Wars oraz niejako łącznikiem Starej i Nowej trylogii. Do tej pory wszelacy autorzy ukazywali nam jego skutki z perspektywy głównie rycerzy lub mistrzów Jedi. Jednak dzięki serialowi „Star Wars Rebels” otrzymaliśmy okazję do spojrzenia na to z nowej, nieznanej perspektywy: zagubionego i początkującego padawana, Caleba Dume, znanego bardziej jako Kanan Jarrus. Jak prezentuje się ta historia? Zapraszam do lektury.


Planeta Kaller. Siły Republiki, dowodzone przez mistrzynię Depę Billabę pokonują wojska okupacyjne Separatystów i zmuszają je do ucieczki. Wśród okropieństw wojny jest jedna osoba, która znajduje spokój: padawan Caleb Dume, uczeń mistrzyni Billaby. Jednakże stan ten nie trwa długo, gdyż z powodu rozkazu 66, w ciągu sekund, zmienia się ze zbawiciela Galaktyki w przedstawiciela najbardziej poszukiwanej grupy we wszechświecie. Oszołomiony śmiercią swej mentorki, ucieka i ukrywa się przed niedawnymi sojusznikami. Szybko poznaje, że życie „zwykłego” człowieka z wyrokiem śmierci jest całkowicie różne od tego, które znał do tej pory. W swej podróży poznaje lokalnego oszusta, Janusa Kasmira, uczącego młodego zbiega podstawowych zasad: oszukuj, kradnij, kombinuj, bylebyś przeżył.

001 002 003

     Od momentu, kiedy pojawiły się pierwsze informacje na temat serialu Star Wars Rebels, moją ulubioną postacią został Kanan. Ocalały z rozkazu 66 padawan, próbujący odnaleźć swoje miejsce w nowym porządku, w którym jego prawdziwa osobowość jest piętnem śmierci. Jak to wypadło w komiksie? Przez wszystkie trzy zeszyty miałem wrażenie, że wszystko dzieje się zbyt szybko. Oczywiście, można na to patrzeć jako na odczucia Kanana w tych dramatycznych chwilach, lecz takie postrzeganie mnie nie przekonuje. O wiele bardziej przekonywałaby mnie opowieść utrzymana w nieco bardziej poważnym tonie niż to, co do tej pory otrzymaliśmy. Jest po prostu nieco zbyt kreskówkowo i zabawnie. Szczególnie boli mnie fakt, że śmierć Depy Billaby została ukazana w niesamowicie „okrojony” sposób. Poniżej prezentuję ciekawy fragment związany z postacią mistrzyni:

Depa
     O co chodzi? Według „starego” kanonu, po wydarzeniach w książce „Punkt Przełomu”, Depa Billaba zapadła w śpiączkę i była leczona w świątyni Jedi na Coruscant. Podczas Rozkazu 66 zginęła w gruzach zawalającego się budynku. Wygląda więc na to, że w „nowym” kanonie mistrzyni powróciła do zdrowia i ponownie stała się pełnoprawnym członkiem Zakonu. Oczywiście, są to jedynie moje przypuszczenia, na których potwierdzenie prawdopodobnie będziemy musieli długo poczekać. Aczkolwiek jest to drobny promyk nadziei na to, że twórcy „nowego” kanonu będą czerpać z dotychczasowego dorobku świata Gwiezdnych Wojen.

Janus

     Od strony graficznej komiks prezentuje się według mnie najlepiej ze wszystkiego, co do tej pory miałem możliwość recenzować. Kreska jest niezwykle przyjemna, kolory pięknie dobrane, a mieszkańcy planety Kaller są dla mnie chyba najładniejszym tworem ostatnich nowości. Paradoksalnie jednak, w mojej opinii, oprawa ta o wiele lepiej pasowałaby do nieco lżejszej tematyki niż dramat młodego padawana, którego cały świat zawala się na głowę. Ale i tak jest miodnie.

Grafika

     Cóż więc mogę rzec na podsumowanie? Całościowo komiks jest jak najbardziej godny polecenia, ponieważ prezentuje ciekawą historię w dobrej oprawie. Wszelkie wcześniejsze uwagi wynikają jedynie z moich prywatnych odczuć co do ogólnej idei komiks, ale nawet pomimo tego bawiłem się wyśmienicie.

Ocena końcowa: 7/10

30/06/2015

Komisarz Sev

Komisarz Sev

1/3 prezesa WFGW, pasjonat historii i militariów oraz wszelako pojętej fantastyki i sci-fi.
Komisarz Sev

Latest posts by Komisarz Sev (see all)

Loading Facebook Comments ...

You must fill in your Disqus "shortname" in the Comments Evolved plugin options.