Darth Vader 010-012 – co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?

fgdgdfg

 

„I have You now!”

Darth Vader – Epizod IV „Nowa Nadzieja”

Każda intryga, prędzej czy później, musi się zakończyć. Lord Vader wie o tym doskonale, przesuwając pionki na planszy swojej niebezpiecznej gry. Imperialne poszukiwania, prowadzone przez inspektora Thanotha zawężają krąg podejrzanych do miejsca, które jest jedynym źródłem informacji na temat lokalizacji Luka Skywalkera. Jednocześnie, doctor Aphra, wykonując zadanie wyznaczone przez Vadera, trafia w sam środek polowania, w którym myśliwy jest jednocześnie zwierzyną. Jedna zła decyzja Mrocznego Lorda może pogrzebać jego autorytet i skazać go na gniew jego mistrza. A na taką okazję tylko czekają konkurenci do tytułu prawej ręki Imperatora…

010 011 012

Cieszę się, że piszę tą recenzję. I nie ze względu na to, że po dłuższej przerwie mogę się z Wami dzielić przemyśleniami na temat komiksów, lecz puszczenie tego artykułu na stronę oznacza nieco przerwy od serii „Darth Vader”. Serii, która zapowiadała się jako coś zupełnie odwrotnego od lekkich, wręcz komediowych, przygód cyklu „Star Wars” jeżeli chodzi o klimat. Niestety, nawet ja muszę czasami zdjąć różowe okulary i spojrzeć trzeźwym okiem na recenzowane dzieło. A końcówka drugiej serii „Darth Vader” ma tylko jedną mocną zaletę: tworzy podwaliny pod pierwszy crossover Marvela „Vader Down”. I to niestety tylko tyle.

Fabularnie mamy kontynuację i zakończenie wątków z poprzednich trzech zeszytów, czyli Darth Vader próbuje za plecami Imperium zlokalizować swojego syna, jednocześnie współpracując z imperialnym Sherlockiem Holmesem rozwiązując zagadkę kradzieży kredytów, którą sam zorganizował. Jak można oczywiście się domyślić, na samym końcu wszystko kończy się dla Mrocznego Lorda szczęśliwie: niszczy komórkę Rebelii, nikt nie orientuje się w jego prawdziwych zamiarach i ostatecznie poznaje planetę, na której znajduje się Luke. Jednak to wszystko jest już po prostu męczące: kolejne przydługie dialogi piratów wszelkiej maści, przerzucanie się słownymi szpilkami i balansowanie na krawędzi wykrycia już nie bawi tak, jak było to na początku serii. Do tego zakończenie i wytłumaczenie nagłego zaprzestania pościgu jest oparte na zasadzie „zróbmy coś innego, w sumie to wszystko jest nie warte zachodu” sprawia, że z ulgą przyjąłem ostatnią stronę 12. zeszytu.

kosmos

Na szczęście nie wszystko w kwestii fabularnej zawodzi. Złowieszcze trio w składzie dr. Aphra, Triple 0 i BT-1 nadal bawią do rozpuku, będąc istną skarbnicą czarnego humoru. Dodatkowo smaczku może dodać nostalgiczny moment Aphry, w którym poznajemy nieco z jej przeszłości. Musze przyznać, że gwiezdnowojenna Harley Quinn stała się jedną z moich ulubionych postaci nowego kanonu.
dowcip Niestety, nawet jeżeli fabuła była by wciągająca i niezwykle pasjonująca, może ona zostać bardzo łatwo zaprzepaszczona przez jeden czynnik: oprawę graficzną. A ta niestety, nie zmieniła się ani trochę w porównaniu z poprzednimi zeszytami. I co prawda nie powinno się kopać leżącego, ale nie mogę przepuścić okazji by podkreślić moje zniesmaczenia faktem, iż skopano podstawowy element Star Wars: szturmowców.

armiaPominę już nawet fakt, że dostajemy armię wklejonych klonów. Pominę fakt, iż ich hełmy wzbudzają śmiech, a nie strach. Póki stoją i nic nie robią, jest słabo. Dopiero, kiedy widzimy ich w akcji, ręce opadają. Zobaczcie sami:

bitwa

Drżyjcie szumowiny tej galaktyki i zwolennicy Rebelii! Drewniana armia nadciąga. Aż przykro mi patrzeć na to, jak twórcy potrafią ośmieszyć słynną „pięść Imperium”. Brak chociaż odrobiny większej elastyczności, życia w niektórych kadrach sprawia, że emocje wynikające z komiksu najzwyczajniej odpływają i czytelnik zastanawia się raczej, ile do końca, niż nad tym, co będzie dalej z bohaterami. Jedynie Lord Vader, chociaż też nie do końca, nadrabia swoją postawą i brutalnością. Lecz nec hercules contra plures, jeden człowiek nie może uratować całego komiksu.

vader
Na podsumowanie: cieszę się. Cieszę się, że ta część przygód Lorda Vadera kończy się ostatecznie i zniknie w zakamarkach mojej pamięci. Wyrzucenie niektórych kadrów z głowy zajęło mi trochę czasu, lecz mam nadzieję, iż nadchodzący „Vader Down” pozwoli wyleczyć mi się z tej traumy i ostatecznie dostaniemy komiks godny samego lorda Sithów.

Ocena ostateczna: 5,5/10

Komisarz Sev

Komisarz Sev

1/3 prezesa WFGW, pasjonat historii i militariów oraz wszelako pojętej fantastyki i sci-fi.
Komisarz Sev

Latest posts by Komisarz Sev (see all)

Loading Facebook Comments ...

You must fill in your Disqus "shortname" in the Comments Evolved plugin options.