Chewbacca 001-005 – dobra, zły i owłosiony

fgdgdfgChewbacca – chodzący dywan, najwierniejszy przyjaciel w Galaktyce, kochany przez kobiety wszelkich ras. Futrzasty przyjaciel Hana Solo jest kolejną już postacią, która otrzymała od wydawnictwa Marvel swoją własną serię komiksową. Serię o tyle specyficzną, że aż ciężko ją opisać w jednoznaczny sposób. Zapraszam do lektury!

Rebelia tryumfuje! Zniszczenie Gwiazdy Śmierci przywróciło nadzieję na wolność i demokrację w całej Galaktyce. Jednym z bohaterów tejże bitwy był Chewbacca, dumny syn rasy Wookich. Wierny przyjaciel Hana Solo stanie jednak niedługo przed zadaniem równie niebezpiecznym, co walka z siłami Imperium. Podczas podróży na rodzinny świat, awaryjnie ląduje on na planecie, która terroryzowana jest przez lokalnych bandytów. Teraz on, dzielny wojownik z planety Kashyyyk, w towarzystwie nastoletniej dziewczynki, musi pokazać, iż płomień wolności zapłonął dla każdej istoty w Galaktyce,…

01 02 03

Ci z Was, którzy dość regularnie zaglądają na tą stronę, na pewno zorientowali się, iż już od jakiegoś czasu zajmuję się tematyką komiksów SW spod znaku Marvela. I nic nie cieszy mnie, jako twórcy recenzji, bardziej niż pytania w stylu: „Sev, co sądzisz o tym komiksie?” Właśnie takie zdanie już jakiś czas temu usłyszałem od znajomego z Poznania na temat serii komiksowej „Chewbacca”. I powiem wam szczerze, że długo, baaardzo długo musiałem zastanawiać się nad tą kwestią. A konkluzję tychże rozważań można określić jednym zdaniem: nie mam bladego pojęcia.

śmiech bohaterki

Seria ta pod względem fabularnym jest niejako połączeniem filmów „Za garść dolarów” i „Leon Zawodowiec”. Dostajemy bowiem nieznanego dla mieszkańców lokalnej społeczności bohatera, który w imię ideałów podejmuje się niemal samotnej walki z tyranią zła, która spadła na obywateli planety. Do tego towarzyszy mu mała dziewczynka, która absolutnie nie rozumie języka Wookich, co nie przeszkadza jej ani trochę we współpracy z tajemniczym przybyszem. I właśnie ta koncepcja sprawia, że mam tak wielki problem z tą serią. Gdyby jeszcze całość była w nieco poważniejszym tonie, gdyby Chewbacca sam zwalczał zło na planecie w dość brutalny sposób, to byłbym w stanie pozytywnie spojrzeć na ten komiks. Ale dodanie mu niejako sidekicka w postaci kosmicznej Małej Mi najzwyczajniej w świecie denerwuje lub momentami nudzi swoją przewidywalności i banalnością. Wiem, że wiele osób pozytywnie wypowiadało się na temat tego zabiegu fabularnego. Ale do mnie on po prostu nie trafia.

Klaustrofobia

Nie zrozumcie mnie źle: to nie jest zły komiks. Ma swoje momenty, zarówno te zabawne jak i uderzające w poważny ton. Ukazanie przeszłości głównego bohatera i jego ataków paniki na skutek klaustrofobii jest jednym z jaśniejszych punktów komiksów. Wszelkiego rodzaju nawiązania do klasycznej Trylogii czy rozwianie wątpliwości dotyczących medalu dla Chewbacci są jak najbardziej na plus i sprawiają, że momentami czytelnik uśmiecha się, poznając kolejne kadry komiksu. A samo zakończenie, mimo iż dość oczywiste i stereotypowe, potrafi drgnąć struną wzruszenia niemal w każdym. Jednak cała masa drobnych, aczkolwiek niezwykle uprzykrzających życie detali sprawia, że całość jest dla mnie co najwyżej strawna. Bo jak mam zaakceptować totalną głupotę Imperium oraz bandytów, która momentami osiąga poziom serii „Princess Leia”? Jak mam nie załamywać rąk nad śmiercią jednego z głównych „złych”, który sam podstawia głowę pod silnik statku, podczas gdy Chewbacca jest przy włączniku? Do tego dochodzi cała masa uproszczeń, absurdów i nielogiczności, które psują całościowy odbiór. I właśnie z powodu tych wahań między dobrą zabawą, a niesmakiem i nudą, seria „Chewbacca” jest jednym z tych dzieł, którego recenzowanie przychodzi mi z autentycznym zmęczeniem i niechęcią.

głupota

Podobną niepewność co do oceny mam wobec oprawy graficznej komiksu. Akwarelowe kadry momentami potrafią zachwycić lub przyciągnąć uwagę, by niemal natychmiast przejść w kłujące po oczach potworki, które psują całościowy efekt z poznawania historii. Nie powiem, jest kilka kadrów, które są naprawdę przyjemne dla oka. Liderem w tej kategorii jest poniższy fragment:

kwiaty

Jednak mimo to w ogólnym rozrachunku muszę stwierdzić, iż nie da się jednoznacznie ocenić strony graficznej komiksu. Część z Was pewnie nie zgadza się ze mną i uzna, iż ten styl podchodzi im całkowicie do gustu. Jasne, nie ma sprawy. Lecz w mojej opinii nie pasuje on zbytnio do opowiadanej historii i nie pozwala on precyzyjnie oddać we wszystkich momentach przesłania, jakie niesie ze sobą fabuła. Jako ciekawostkę dodam, że ten sam rysownik będzie odpowiedzialny za oprawę graficzną nadchodzących komiksów o Poe Dameronie. I jak dla mnie, nie jest to zbyt dobry prognostyk na przyszłość.

Jak więc mogę podsumować serię komiksów o najsłynniejszym Wooki w Galaktyce? Cóż, nie jest źle. Nie jest też dobrze. Po prostu jest. Dostaliśmy kolejnego średniaka, który jest niczym ocean przeciętności, z kilkoma wyspami interesujących elementów i sporą ilością wirów głupoty i nudy. Każdy, kto uda się w podróż przez ten ocean, robi to na własną odpowiedzialność. Kto wie, może komuś przypadnie do gustu morski klimat?

Komisarz Sev

Komisarz Sev

1/3 prezesa WFGW, pasjonat historii i militariów oraz wszelako pojętej fantastyki i sci-fi.
Komisarz Sev

Latest posts by Komisarz Sev (see all)

Loading Facebook Comments ...

You must fill in your Disqus "shortname" in the Comments Evolved plugin options.